Menu

Aparaty i obiektywy

W dobie digitalizacji i elektryfikacji całego otaczającego nas świata coraz łatwiejsze staje się nabycie dobrego sprzętu foto/video. W prawdzie na profesjonalne lustrzanki jak na razie i tak trzeba wydać, dla niektórych kosmiczną sumę pieniędzy, ale aparaty z niższych i średnich półek są dostępne dla coraz większego grona osób. Warto jednak pamiętać, że sam zakup lustrzanki i "dużego" obiektywu nie zrobi z nas fotografa nawet takiego, który robieniem zdjęć zajmuje się amatorsko. Sprzęt to jedynie niewielki, choć podstawowy element potrzebny do rozpoczęcia zabawy z fotografią. Poza aparatem często dużą rolę odgrywa poczucie piękna, dobrego smaku, a także wytrwałość i... odrobina samokrytyki. Nie mniej jednak sprzęt może pomóc w robieniu dobrych zdjęć. Sam, zaczynając z kompaktem, nie do końca byłem zadowolony z efektów swojej pracy. To spowodowało, że swój arsenał stale powiększam. Dziś na mój arsenał składają się:

Lustrzanka SONY α390


Według mnie aparat idealny dla każdego, kto dopiero zaczyna zabawę z fotografią, jak i dla kogoś kto w tym już od jakiegoś czasu "siedzi".  Kupując ten aparat nie szczególnie rozglądałem się na rynku szukając ciekawego, stosunkowo niedrogiego sprzętu. Szczerze mówiąc wszedłem do jednego ze sklepów z elektroniką, zobaczyłem tą puszkę i stwierdziłem, że jest okej. Muszę przyznać, że aparat sprawuje się baaardzo przyzwoicie. Czternastomegapikselowa matryca pozwala na wykonywanie dobrych, a nawet bardzo dobrych zdjęć. Dodatkowo, bardzo dobrze zaprogramowane tryby automatyczne mogą okazać się pomocne tym mniej zaawansowanym pstrykaczom. Jak dla mnie są one na tyle dopracowane, że początkowo nie warto bawić się u manualną zmianę ustawień. Ciekawą opcją okazuję się także możliwość wyboru karty na której zapisywane są zdjęcia. Kilka mniej istotnych elementów, które także wpływają na komfort przy posługiwaniu się aparatem to opcja zmiany koloru menu (które oczywiście jest w języku polskim), zmiana czasu podglądu zdjęcia, czy też uchylny ekran pozwalający na robienie zdjęć w różnych pozycjach i podgląd kadru na żywo, tzw. liveview. Nie mniej jednak aparat ma trochę wad. Pierwszą rzeczą, która zaczęła mi przeszkadzać gdy zacząłem na poważnie zajmować się fotografią to brak gripu do tego modelu. Szkoda, ale to akurat można jakoś przeżyć. O aparat dbam, ale widok odklejającej się, gumy pod kciukiem bardzo mnie zaskoczył. To kolejna wada. Zdecydowany minus to także rozmieszczenie przycisków. Oczywiście da się do tego przyzwyczaić, ale podczas fotografowania i ustawieniu pokrętła na sterowanie czasem naświetlania trzeba się nieźle namęczyć aby jednocześnie zmienić parametry przysłony. Tak w skrócie można pisać o tym aparacie. Pełną specyfikację możecie bez problemu znaleźć na portalu optyczne.pl, ale trochę tekstu to i tak zdecydowanie za mało, aby przekonać się jak spisuje się ten model od firmy SONY.

Lustrzanka Nikon D7100

Każdy, kto rozpoczął zabawę z fotografią przyrodniczą po pewnym czasie stara się ulepszyć swoje zaplecze techniczne. Nowe technologie, upakowane w najnowszych korpusach pozwalają na znacznie więcej, niż puszki z kilku lat wstecz. Podjęcie decyzji o kupnie nowego body, nie było dla mnie łatwe. Na rynku pojawia się coraz więcej ciekawych ofert. Tym razem, dokładnie przemyślałem każdą złotówkę wydaną na aparat. Przeanalizowałem rynek i znalazłem. Model ze stajni Nikona okazał się jedną z najlepszych ofert mieszczących się w budżecie, którym dysponowałem. Szukałem czegoś szybkostrzelnego, z przyzwoicie szybkim autofocusem, dobrą rozdzielczością i wyposażonego w matryce dobrze spisującą się przy wysokich czułościach. Tak w skrócie można scharakteryzować model sygnowany numerem D7100, który w swojej klasie cenowej, nie ma według mnie konkurencji. Dodatkową zaletą jest z pewnością wbudowany silniczek potocznie zwany śrubokrętem. Pozwala on na właściwą prace autofocusa w obiektywach nie wyposażonych w tego rodzaju urządzenie. Bardzo szczelna obudowa ze stopu magnezu, symetrycznie rozlokowane zaczepy do paska, mnóstwo przycisków pozwalających na szybkie zmiany parametrów to dodatkowe atrybuty przemawiające za tą lustrzanka. Bardzo przydatny okazuje się także podświetlany, górny wyświetlacz LCD pozwalający na podgląd parametrów, na których aktualnie pracujemy. Dwa pokrętła, umożliwiające szybką zmianę ustawień, bez konieczności większej manipulacji i gimnastyki palców. Wszystkie przydatne guziczki znajdują się w zasięgu dłoni, nie musimy szukać ich po całej obudowie, kilka z nich można dostosować do własnych potrzeb, co także należy zaliczyć jako cechę pozytywną. Jedną z cech, której nie można pominąć jest 51-polowy autofocus. Niewątpliwie sprawia on, że praca z tą puszką jest przyjemna, a efekty bardzo interesujące. Oczywiście nie można skupić się tylko na zaletach tej lustrzanki. Jak na aparat dla półprofesjonalisty, korpus sporo waży. Ale w sumie nie ma co narzekać. Mimo swojej masy, aparat dobrze leży w dłoni, a dostępne na rynku pojemniki bateryjne tylko poprawiają komfort pracy tym sprzętem. O tym modelu marki Nikon można pisać wiele. Po więcej szczegółów odsyłam Was na portal optyczne.pl, który według mnie rzetelnie przeprowadza testy sprzętu i bardzo dobrze opisuje to jak on się zachowuje. Podsumowując... W zestawieniu z wcześniejszym aparatem widać tutaj korzystny wpływ czasu na stosowane technologie. Nowe przetworniki i nowinki techniczne sprawiają, że sprzęty wypada coraz lepiej, jeśli chodzi o jakość, a sama firma spisuje się wyśmienicie. Jak widać odpowiednie osoby na odpowiednich stanowiskach potrafią wycisnąć z dostępnych części składowych tyle, ile tylko się da.

Obiektyw SONY DT 3.5-5.6/18-55 SAM


Każdy kto kupił lustrzankę spotkał się zapewne z podobnego typu obiektywem. Jedno z podstawowych szkieł, które funkcjonalnością może nie powala, ale jeśli chodzi o zdjęcia to radzi sobie bardzo przyzwoicie. Tak jak większość obiektywów marki SONY w tej granicy cenowej słoik nie jest specjalnie jasny. Jeśli o to chodzi można wrzucić go do kategorii przeciętniaków. Ale, gdy na warsztat weźmiemy jego autofocus to trzeba przyznać, że obiektyw plusuje i radzi sobie całkiem dobrze, żeby nie powiedzieć, że bardzo dobrze. Ostrość jest dość dobra, więc do jakości zdjęć wykonanych tym słoikiem nie można się przyczepić.  Nie dość, że obiektyw jest podstawowym wyposażeniem do mojego aparatu i używam go głównie do rodzinnych zdjęć to trzeba zauważyć, że całkiem dobrze radzi sobie ze zdjęciami makro. Tego obiektywu nie warto maskować i chyba nie będę tego robił. Makro to jedyne przyrodnicze zastosowanie, więc nie warto bawić się w niepotrzebne kamuflowanie tego szkła. Podsumowując. Jeśli ktoś nie miał styczności z tego rodzaju szkłem to warto w coś takiego zainwestować. Chyba, że budżet pozwala nam na coś bardziej wyrafinowanego.. W skali od 1 do 10 daje mu solidną 5.

Obiektyw Nikkor AF-S DX 18-105 mm f/3.5-5.6 VR ED z osłoną przeciwsłoneczną

Ten słoik nabyłem wraz z Nikonem D7100. Stwierdziłem, że lepiej zaopatrzyć się w jakiś spacerowy obiektyw do nowego korpusu. I faktycznie najodpowiedniejszą cenowo ofertą okazało się to szkło. Nie specjalnie zagłębiałem się w parametry techniczne obiektywu. Jedyne, co mnie interesowało to chęć posiadania uniwersalnego, a przede wszystkim funkcjonalnego obiektywu, którego wszechstronne zastosowanie pozwoli mi na zabieranie go praktycznie wszędzie. I w sumie swoje podstawowe zadanie spełnia dobrze. Niewątpliwą zaletą tego obiektywu jest ogniskowa. Nieco więcej niż standardowe 18-55mm  umożliwia szerokie pole widzenia, a także delikatne zbliżenie fotografowanego obiektu. Kolejną cechą, która zrobiła na mnie ogromne wrażenie to wspaniale funkcjonująca stabilizacja obrazu. Faktycznie, wcześniej musiałem namęczyć się żeby nieruchomo utrzymać aparat na dłuższych czasach naświetlania bez obawy uzyskania poruszonego zdjęcia. Korzystając z Nikkora 18-105mm ten problem został w znacznym stopniu rozwiązany. Oczywiście nie mówię tu o czasie rzędu kilku sekund ale uzyskanie wyraźnego zdjęcia na standardowej 1/20 s nie sprawia większego problemu. Do gustu przypadło mi też samo wykończenie słoika. Część nazwijmy to "cierna", czyli ta w której łapiemy aparat, żeby zoomować została wykonana z twardej gumy poprzedzielanej sporymi, szerokimi rowkami. Dzięki takiemu rozwiązanie w zagłebieniach nie gromadzi się kurz, a dbanie o czystość tego sprzętu jest o wiele łatwiejsze, niż w przypadku moich pozostałych obiektywów. Wiadomo, że wszystko co dobre szybko się kończy. Poza zaletami szkła, idzie dostrzec też jego wady. Pierwszą i według mnie najważniejszą rzeczą o której należy powiedzieć to łapanie ostrości. O ile sam autofocus nie ma większych kłopotów z prawidłowym funkcjonowaniem, o tyle sama minimalna odległość ogniskowania trochę przeraża. Mam wrażenie, że akurat w tej płaszczyźnie przeważa obiektyw firmy SONY. Próbując sfotografować coś z bliskiej odległości trzeba troszkę się nagimnastykować, aby "złapać" ostrość. Korzystając z mojego pierwszego obiektywu, nie odczuwam tak bardzo tego problemu. Tutaj jednak mam spory kłopot z przestawieniem się na inne odległości, a to oznacza, że można by było dopracować to znacznie lepiej. Na zakończenie wspomnę tylko, że obiektyw ma swoje rozmiary i masę, ale w połączeniu z korpusem, na którym pracuje nie jest to za bardzo odczuwalne. Sam słoik z osłoną przeciwsłoneczną prezentuje się ciekawie, choć nisko osadzona lampa w body i nałożona na obiektyw osłona nie współgrają. Niestety tutaj nie można winić samej strony technicznej słoika, za cień powstający podczas korzystania z wbudowanej lampy błyskowej w głównej mierze wpływają wady w budowie lustrzanki i, tak jak wspomniałem, zbyt niskie jej osadzenie. Nie mniej jednak, obiektyw wydaje się być ciekawą propozycją jako uniwersalny, spacerowy sprzęt, pozostawiający spore pole do popisu, dla tych mniej, lub bardziej, wytrawnych pstrykaczy.

Obiektyw SONY 4.5-5.6/75-300 z osłoną przeciwsłoneczną

To szkło do drugi z kolei zakup, który miał wzmocnić mój arsenał, umożliwiając tym samym lepsze i bliższe spojrzenie na naturę. Od początku wydawało mi się, że jest to przedmiot bez którego nie da się, nawet hobbystycznie rozpocząć zabawy w podglądanie przyrody i faktycznie, szkło jest jak na swoją cenę bardzo dobre. Autofokus śmiga aż miło, do ostrości też nie można się doczepić i chociaż jest delikatnie ciemny nie stwarza to problemu w jego codziennym użytkowaniu. Jego dużą zaletą są stosunkowo niewielkie rozmiary. Wprawdzie osłona przeciwsłoneczna "wydłuża" słoik, ale podczas transportu można założyć ją odwrotnie i dzięki temu zyskać trochę wolnej przestrzeni na inne akcesoria. Muszę przyznać, że jestem bardzo zadowolony z tego zakupu. Poza głównym zastosowaniem, którym jest oczywiście fotografowanie zwierząt, szkło doskonale nadaję się do zdjęć portretowych, fotografowania imprez i przy wielu, wielu innych okazjach. Na sam początek jest to wręcz doskonały sprzęt. Nie wspominając już o tym, że okazał się być idealnym do body, którego używam.
Podczas fotografowania zwierząt dobrym pomysłem będzie próba zamaskowania obiektywu. Wprawdzie tak jak wspominałem, nie jest on makabrycznie duży, ale czarna puszka i obiektyw do dość spory, rzucający się w oczy, nawet człowiekowi, punkt. Dlatego też warto zainwestować w taśmę maskującą lub po prostu uszyć sobie takowe maskowanie z materiału moro. Sam wybrałem drugie rozwiązanie, ponieważ wszechstronne zastosowanie sprawiają, że obiektyw zabieram praktycznie wszędzie, a robienie zdjęć w środku miasta z założonym na szkle maskowaniem może wyglądać co najmniej dziwnie. Taki sposób zakamuflowania obiektywu dodatkowo pozwala na szybkie zdjęcie lub założenie maskowania. To kolejny atut dla tego pomysłu, jeśli często fotografujemy w zupełnie różnych warunkach i sytuacjach. Podsumowując. Obiektyw godny polecenia, dla każdego, kto chce zająć się fotografią. Zastosowanie amatorskie to nie wszystko na co stać obiektyw. Myślę, że tego szkła nie powstydziłby się nikt, kto półprofesjonalnie, a nawet profesjonalnie zajmuje się jakąkolwiek fotografią. Tak więc, chociaż cenowo nie jest to produkt z górnej półki to dzięki  jakości i możliwościom jakie oferuje powinien trafić na samą górę.  SONY odwaliło tutaj kawał dobrej roboty. Obiektyw godny polecenia.

 Obiektyw Samyang 650-1300 mm IF MC f/8.0-16.0

To szkło to mój najciekawszy nabytek. Do zakupu skłoniła mnie duża ogniskowa tego modelu. W stosunku do ceny okazała się wręcz idealnym połączeniem. I to by było na tyle jeśli chodzi o zalety. Wprawdzie obiektyw robi wrażenie jeśli założy się go do aparatu, ale trzymanie dwukilogramowej, metalowej rury jedną ręką i łapanie ostrości nie specjalnie okazało się rzeczą łatwą. Z tego względu praktycznie za każdym razem trzeba szukać dość stabilnego oparcia, aby wykonać dobre zdjęcie. Wprawdzie  obiektywem można uchwycić przyzwoite kadry, ale przednia soczewka o średnicy 86mm to zdecydowanie za mało przy takim zoom'ie. Nie zniechęcając do zakupu należy zwrócić uwagę na możliwość podglądania zwierząt z odległości, w której nie musimy się bać, że je spłoszymy.  No o ile po raz kolejny skusimy się na zabranie statywu i próbę zamaskowania naszego szkła. Biały kolor rzuca się jeszcze bardziej niż czarny a spore rozmiary słoika uniemożliwiają skuteczne schowanie się i bycie pewnym, że nas nie widać.
Duża, ciężka, metalowa rura, którą z daleka widać z powodu jej koloru. Tak, w skrócie, można opisać ten obiektyw. Nie wiem kto wpadł pomysł dobrania właśnie takiego koloru.. No chyba, że producent chciał tym samym zabezpieczyć szkło przed nagrzaniem się. Faktycznie obiektyw ma dość sporą powierzchnię, na którą mogą padać promienie słoneczne... Nie mniej jednak z tego powodu na ten słoik także uszyłem sobie maskowanie. Wygląda podobnie to tego, które zakładam na"średni" obiektyw. W tym przypadku w niedalekiej przyszłości okleję go taśmą maskującą. Powód jest prosty. Ten sprzęt służy mi tylko i wyłącznie do fotografii przyrodniczej, dlatego też nie obawiam się, że będę paradował z zamaskowanym obiektywem gdzieś po mieście. Jak na razie obiektyw zakamuflowany jest materiałem, ale to nie przeszkadza w użytkowaniu szkła. a i wygląd nie pozostawia nic do życzenia. Z tego powodu nie spieszy mi się ze zmianą sposobu jego "ukrycia". Podsumowując. Jeśli nasz budżet jest mocno ograniczony można pokusić się o zakup tego modelu obiektywu firmy Samyang. Jeśli  jednak pieniądze nie stanowią dla nas problemu to warto jednak wydać więcej kasy na sprzęt, a na pewno nasze zdjęcia będą lepsze, a  samo fotografowanie dla nas samych bardziej satysfakcjonujące.