Menu

sobota, 5 marca 2016

Wzmocnienie w fotoarsenale - czy Sigma sprawdzi się w terenie?

Witajcie! Od dłuższego czasu nic nowego nie pojawiło się na moim blogu, dlatego postanowiłem to zmienić. Dość sporo czasu minęło od mojej ostatniej fotowyprawy i do przyszłego tygodnia raczej nic się nie zmieni, ale dzisiejszy post chciałbym poświęcić, nie samemu fotografowaniu a przygotowaniom do wyjazdów na fotograficzne wojaże. Wspomnę też o nowym nabytku, o którym napomknąłem już w tytule, ale wszystko po kolei.. Często wspominam o tym, że chciałbym wskoczyć na wyższy poziom w mojej przygodzie jako fotoprzyrodnik. Mam tutaj na myśli nie tylko zaopatrzenie sprzętowe, ale także przygotowanie intelektualne i doświadczenie... Jednak, aby zdobyć więcej informacji i wspomnianego doświadczenia trzeba częściej wychodzić w teren, na co nie zawsze mam czas. Niestety, zwykłe spacerowanie z aparatem już mi nie wystarcza.. Po pierwsze dlatego, że nie da się bezszelestnie podejść do jakiejkolwiek zwierzyny i często moje próby spełzają na niczym.., Po drugie, zdjęcia które zrobię z tzw. podejścia, często okazują się mało satysfakcjonujące, chociażby ze względów wizualnych, czy też jakościowych. Z tego powodu w mojej głowie zrodziło się kilka ciekawych pomysłów, które chciałbym zrealizować jeszcze przed jesienią.. Moim głównym celem, który sobie postawiłem jest zbudowanie czatowni. Często o niej piszę, czy mówię, ale było to raczej snucie planów niż jakaś wiążąca decyzja. Jednak chyba już dojrzałem do tematu i teraz sprawę wzniesienia takiej konstrukcji biorę na poważnie. Nie wyznaczyłem jeszcze konkretnego miejsca pod budowę, ale rozważam kilka lokalizacji, które są często odwiedzane, przez różne gatunki zwierząt lądowych i wszelkiego rodzaju ptactwo. Zaletą takiego rozwiązania są, przede wszystkim, komfortowe warunki pracy. W odpowiednio zbudowanej, dopasowanej do własnych potrzeb czatowni można spędzić wiele godzin, siedząc wygodnie i swobodnie się poruszając, bez obawy o to, że wypłoszymy zwierzęta, które akurat pojawią się w naszym polu widzenia... Rozważając taki sposób na fotografowanie, należy wziąć pod uwagę kilka znaczących czynników. Jednym z nich jest oświetlenie. Przed przystąpieniem do budowy należy zastanowić się w jakiej porze mamy zamiar korzystać z czatowni i gdzie w tym czasie znajdować się będzie słońce. Wiadomo, że zimowym porankiem słońce na niebie pojawia się w innym miejscu niż np. letnim wieczorem. Dlatego też warto zastanowić się nad tym, jak skierować front naszej kryjówki. Osobiście uważam, że najlepiej mieć słońce za sobą. Dzięki temu promienie ślicznie oświetlą nam fotografowany obiekt, ale z drugiej strony światło rozświetlające  naszego "modela" z tyłu może dać niesamowity, niepowtarzalny efekt. Wybór należy do Was. Ale to nie jedyny problem, z którym musimy się zmierzyć. Nie mniej istotnym elementem jest tło, na którym będą "pozować" nasi goście. Można powiedzieć, że tło i tak jest rozmazane, ale wycięcie zwierzaka z tła, ustanowionego przez jednolitą trawę czy ścianę lasu będzie wyglądać znacznie lepiej niż krzaki, zabudowania, słupy, itp. Aby w ogóle mieć co fotografować należy zastanowić się nad dokarmianiem. To jednak zobowiązuje do systematyczności, a jeśli nasza czatownia będzie zbyt oddalona od naszego miejsca zamieszkania może okazać się to nie możliwe... Budowa czatowni to niewątpliwie materiał na kolejny artykuł i z pewnością takowy kiedyś na stronie się pojawi.. Dzisiaj chciałbym przejść do kolejnego projektu jakim jest pływadełko. Rozwijając myśl i nazwę.. Pływadełko to swoista konstrukcja umożliwiająca poruszanie się oraz transport sprzętu w obrębie zbiornika wodnego. Często przyjmuje kształt pływającej wyspy. Sama idea jest prosta - należy zbudować coś na kształt namiotu, w którym zmieścimy się wraz z aparatem i obiektywem. Jedyny haczyk jest taki, że to co powstanie musi do złudzenia zlewać się z otoczeniem, tak aby nie straszyć tych zwierząt, które przebywają na wodzie, czy w około-wodnych szuwarach. Jest to, przynajmniej dla mnie, bardzo ciekawy sposób na podejście do zwierząt na środku jeziora, czy rozlewiska. Ale taki wynalazek umożliwia przede wszystkim zajęcie strategicznej pozycji. Nie chodzi bowiem o to, aby pływadełko wykorzystywać jako środek transportu.. a raczej jako maskowanie i drogę do zajęcia kluczowego miejsca. Sztuczna wyspa to projekt znacznie bardziej skomplikowany, dlatego też rezerwuję na niego trochę więcej czasu, niż na budowę czatowni. Postępami z budowy chciałbym na bieżąco się z Wami dzielić, ale na rozpoczęcie prac trzeba jeszcze poczekać (przynajmniej do połowy maja) Wracając do moich kolejnych planów.. w ciągłej budowie jest moja nowa strona internetowa, która, mam nadzieję, już niedługo ujrzy światło dzienne. Po jej otwarciu zmieni się trochę system pracy i sposób przekazywania Wam informacji oraz publikacji nowych postów, ale mam nadzieję, że wszystko odbędzie się z korzyścią dla Was :) Jak widzicie czeka mnie bardzo pracowity rok.. Chciałbym jednak zaznaczyć, że w mojej głowie rodzi się mnóstwo nowych, ciekawych pomysłów, które już wkrótce Wam ujawnię.. Ale narazie poczekajmy do otwarcia nowej strony.. Na zakończenie wspomnę o tym co przyszło do mnie w miniony piątek.. Od dłuższego czasu zastanawiałem się nad zakupem większego zooma. Od słowa, do słowa wybór padł na teleobiektyw o ogniskowej 150-600 mm ze stajni Sigmy, który miejmy nadzieję będzie dobrze współpracował z Nikonem D7100, którym od jakiegoś czasu fotografuje. Na oceny i opinie troszkę za wcześnie, bo od wczoraj obiektywu jeszcze nie miałem okazji przetestować w boju, ale pierwsze zdjęcie już nim zrobiłem i muszę przyznać, że zapowiada się ciekawie.. Na więcej na ten temat musicie jeszcze poczekać. Na dzisiaj tyle. Miłego wieczoru i przyjemnej niedzieli. Do napisania, 3majcie się! Cześć!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz