Menu

sobota, 4 lipca 2015

Podróż do gwiazd?

Witajcie! Jak mija Wam pierwszy tydzień lipca? Mam nadzieję. że spędzacie go w miłej, sympatycznej atmosferze, oczywiście z aparatem w dłoni! Pogoda chyba na dobre nam się ustabilizowała a słońce nie szczędzi promieni. Idealnie można rzec, przecież są wakacje. Z drugiej strony temperatury sięgające 40 stopni Celsjusza nie sprzyjają fotografowaniu :( Przynajmniej dla mnie takie upały są uciążliwe. Dla wszystkich, którzy podobnie jak ja nie mają sił aby w pełnym słońcu robić zdjęcia mam ciekawe wyzwanie a jednocześnie propozycję na to by unikać promieniowania ultrafioletowego, a nie rezygnować przy tym z fotografowania. Wyszedłem z założenia. że skoro na niebie nie ma ani jednej chmurki, to można pokusić się o próbę uchwycenia drogi mlecznej. Oczywiście w nocy, nie w dzień. Kiedy temperatura nieco spadnie w końcu można wyjść z klimatyzowanego pomieszczenia na świeże powietrze rozstawić statyw i spróbować uchwycić coś, czemu zwykle nie poświęcamy zbyt dużej uwagi. Droga mleczna to bardzo interesujący i wdzięczny temat. O ile nabierzemy wprawę, nasze zdjęcia mogą być unikalną ozdobą naszego domu czy ciekawą pamiątką z tegorocznych wakacji. Ale skąd zdobyć informację na temat tego, gdzie na nieboskłonie znajduje się wspomniana droga mleczna. Nie martwcie się, to nic trudnego. Galaktykę w której się znajdujemy możemy zauważyć nawet gołym okiem. Jest to po prostu pas rozciągający się na niebie i wyróżniający się na nim jaśniejszymi i ciemniejszymi fragmentami. Dla mniej wprawnych obserwatorów początkowo może okazać się to małym problemem. Ale i tutaj technika przychodzi z pomocą. Istnieje wiele stron internetowych, które udostępniają aktualny widok nieba. Wtedy zerkając na nocną mapę nieboskłony wygenerowaną dla wybranej lokalizacji można łatwo odnaleźć drogę mleczną polegając jedynie na kierunkach świata. Ciekawą alternatywą dla maniaków tajników techniki i aplikacji na smartphon'y jest program o nazwie Starwalk. Na początku chciałbym zaznaczyć, że post nie ma na celu reklamowania wspomnianej aplikacji, a jedynie pokazanie jak w łatwy sposób zobaczyć na niebie to czego nie widać gołym okiem. Chcąc krótko opisać to, czego można spodziewać się po programie to podgląd nieba w czasie rzeczywistym. Co to oznacza? Według mnie jest to wspaniały "wynalazek", dzięki któremu odpalając GPS w naszym telefonie i przesuwając nim przed sobą możemy zobaczyć co znajduje się na niebie w miejscu, które widzi nasz smartfon. Brzmi ciekawie, prawda? O użytkowaniu i posługiwaniu się apką nie trzeba mówić nic, bo jest ona bardzo intuicyjna. Na samym początku wystarczy ją włączyć i.. tyle. Oczywiście lepiej włączyć wspomnianego GPS'a i ręcznie ustawić lokalizację ale na start wystarczy zerknac na to co program nam pokaże, a pokaże i to sporo. Dobrze, wiemy już gdzie znajduje się droga mleczna, uszykowaliśmy statyw postawiliśmy na nim aparat i zrobiliśmy zdjęcie, które okazało się czarnym prostokątem... Żadna niespodzianka.  Tryby półautomatyczne i AF leżą na całej linii. Chcąc zrobić ciekawe zdjęcie warto zagłębić się w ustawienia manualne. Wysokie czułości ISO dla nowszych modeli nie stwarzają większego problemu. Stąd też można śmiało podbić je nawet do 6400 bez konieczności martwienia się o wystąpienie szumów... Ostrość ustawiona na nieskończoność, przysłona od f/2.8 do f/22 (szukając w internecie poradnika spotkałem się z dwiema technikami, osobiście stosuję maksymalną przysłonę możliwą do osiągnięcia w moim obiektywie czyli f/3.5) Hmm pozostał nam tylko czas otwarcia migawki. Tutaj sprawa już nie jest taka prosta, bo przecież chcemy, aby nasze zdjęcie wyglądało ładnie, a przy okazji było nieporuszone i nierozmazane.. Stara zasada 600, czy nawet 500 pomoże nam dobrać czas naświetlania w zależności od ogniskowej jaką mamy zamiar zastosować. I tak do obliczenia maksymalnego czasu wystarczy 600 podzielić przez wartość ogniskowej (np 20mm) a otrzymany wynik wyrażony w sekundach to ostatni parametr, którego potrzebujemy. Zatem 600/20=30 co oznacza, że aparat ustawiamy mniej więcej tak ISO 6400, f/5.6, 30''. Wydaje mi się, że trochę parametry mi się posypały.. nie ważne, ogólnie wiadomo na czy rzecz polega. Ważne apy nie poruszyć aparatu podczas wyzwalania migawki. Tutaj polecam wężyki spustowe lub bezprzewodowe piloty do aparatu. W dużej mierze minimalizują ryzyko poruszenia kadru. I to chyba tyle.. Warto próbować, eksperymentować z różnymi ustawieniami. Tak naprawdę chodzi o to, aby bawić się tym co robimy. Nie można się poddawać.. wiem z autopsji, że początkowo droga mleczna wydająca się takj łatwa do sfotografowania wymaga dużo wysiłku i kombinowania, zanim uzyskamy efekt, który zadowoli nas chociaż w minimalnym stopniu. A co jeśli zrezygnujemy z prób? Dla tych osób proponuję sfotografować ruch gwiazd, długie czasy naświetlania w połączeniu z programami i łączeniem kilkuset zdjęć wyglądają niesamowicie. Warto puścić wodze fantazji, otworzyć migawkę na 50 sekund, powtórzyć kadr 30 razy i zobaczyć co stanie się po nałożeniu na siebie wszystkich fotek. Zaskoczeni efektami? Dzisiaj jedna fotka, z mojej pierwszej starstrailowej fotografi. Ciekawe, prawda? 3majcie się!