Menu

piątek, 27 marca 2015

Zaćmienie 2015 - a to już dziś?

Witajcie! Po tak długiej przerwie czuję się jakbym dopiero co debiutował i pierwszy raz kierował do Was moje słowa. Na szczęście tego, czego się nauczyło się nie zapomina i z radością napiszę tutaj kilka zdań. Pierwsza istotną sprawą jest fakt, że w końcu, w końcu aparat spisuje się tak jak należy, lampa wymieniona i wszystko śmiga. Bardzo mnie to cieszy, ponieważ wiosna już do nas zawitała, a co się z tym wiąże przyroda budzi się do życia. Klucze lecących w powietrzu ptaków na niebie widać już od kilku tygodni, ale teraz zacznie się prawdziwa inwazja. Temperatury rosną to i wyjść z aparatem można. Nie mogę doczekać się swojej pierwszej, pełnowymiarowej wyprawy na "fotograficzne łowy". Drugą rzeczą o której chciałbym wspomnieć to, często wymieniany ostatnio na moim blogu GS. Długi czas zbierałem się, żeby w ogóle zacząć go robić, ale teraz wszystko jest na dobrej drodze do końca prac. Siatka przyszyta, nieprzemakalny materiał na miejscu, pozostaje przymocować jutowe sznurki, wykąpać całość w zbiorniku ze stojącą wodą i można zaczynać zabawę w podchody. Czekamy:) Kolejny wątek, który chciałbym dzisiaj poruszyć to sprawa kupna nowego aparatu. Idea zaopatrzenia się w nowe body chodzi już za mną od dłuższego czasu. Tak jak wspominałem zastanawiałem się między dwoma różnymi systemami. Wybór padł na markę NIKON ich model oznaczony jako D7100. 51-polowy autofocus, ponad 24MPx-owa matryca, ISO do 6400 z możliwością zwiększenia do 25400 oraz tzw. śrubokręt, czyli wbudowany silnik AF robią swoje. Wszystko idzie w parze z obudową ze stopu magnezu i co najważniejsze obsługa dwóch kart jednocześnie kuszą i z pewnością ułatwią pracę i robienie zdjęć. O ile na aparat już się skusiłem i wiem, że to właśnie ten model wzbogaci mój arsenał, o tyle nie wiem kiedy to nastąpi. Chciałbym kupić go jak najszybciej, fundusze się znalazły, więc można poszaleć. Zobaczymy, czas pokaże.. Do aparatu dobrałem już obiektyw sigma 150-500, ale na jego zakup, jak na razie nie mam wystarczającej ilości pieniędzy, także pomysł trafia do schowka z etykietą "do realizacji". Tak się rozpisałem, a nadal nie wspomniałem o tym, co najważniejsze w dzisiejszym poście. Mianowicie chodzi o tytułowe zaćmienie Słońca. Jak to ja zakręcony, o całym zjawisku przypomniałem sobie w czwartek, a więc jeden dzień tytułowym zaćmieniem. Czasu na zakup odpowiedniej folii, tzw filtra Baadera nie było i musiałem improwizować, Zamiast niej użyłem niewykorzystanego fragmentu kliszy.. rentgenowskiej. Tak, to to plastikowe coś, co otrzymujemy po wykonaniu zdjęcia RTG. W każdym razie ważne, aby na fragmencie, z którego korzystamy nie było widać żadnej części naszego ciała (musi być ciemna a nie przeźroczysta). Oczywiście oryginalnego, a przede wszystkim profesjonalnego sprzętu do obserwacji Słońca nie zastąpiło, ale nawet taki kawałek plastiku uchronił nie tylko mój aparat, obiektywy, ale także moje oczy. Ważne, aby pamiętać o odpowiednim zabezpieczeniu naszego narządu wzroku przed padającymi promieniami. Jaką niszczycielską siłę takie promienie mają przekonałem się przeglądając jedną z grup fotograficznych na facebook'u, gdzie jeden z fotografów zaprezentował wypaloną w przysłonie dziurę. Warto mieć to na uwadze. To tyle na dzisiaj. Mam nadzieję, że nie zanudziłem Was tym postem, a przede wszystkim, że  jakościowo nie był gorszy od tych wcześniejszych. Wrzucam jakieś zdjęcia z zaćmienia. Coś udało mi się zrobić. 3majcie się, do napisania. Cześć!