Menu

wtorek, 25 listopada 2014

Xtreme sports - sport wyczynowy na zdjęciach

Witajcie! od jakiegoś czasu w moich zbiorach pojawia się coraz więcej zdjęć przedstawiających sporty ekstremalne. Wprawdzie na razie nie ma tego zbyt wiele, ale za każdym razem, gdy udaje mi się znaleźć tego typu zjawisko z chęcią się na nie wybieram. Takie pokazy to nie tylko olbrzymie emocje przy każdym skoku, akrobacji ewolucji, ale także ciekawy sposób na zebranie nowego doświadczenia. Takie eventy to idealny moment na poprawę nie tylko swoich zdolności w szybkiej zmianie ustawień aparatu, ale przede wszystkim fantastyczny trening zręczności i refleksu. Ci z Was, którzy mieli okazję fotografować tego rodzaju występy, wiedzą że bardzo trudno jest zrobić idealne, nieporuszone miejsce w odpowiednim momencie ze szczególną uwagą na kadrowanie i ostrość. Tak, jest wiele elementów, które błyskawicznie ulegają zmianie. Nawet najszybszy autofocus, nie poradzi sobie kiedy spóźnimy swoją reakcje i ruszymy aparatem o kilka sekund za późno. Nie wspominając już o tym, że w zależności od doboru obiektywu "machanie" nim w tę i z powrotem może nieźle dać w kość. Nie mniej jednak i takie robienie zdjęć sprawia mi przyjemność. Nie tylko ciekawe kadry są zaletą tego typu fotografii. Robienie zdjęć w podobnego typu sytuacjach, tak jak wspominałem jest niesamowicie ważnym treningiem. Przydaje się on szczególnie w fotografii przyrodniczej, gdzie często aby zrobić dobre zdjęcie muszę często wychylić się z ukrycia. To powoduje zdradzenie swojego położenia, a to z kolei kończy się najczęściej spłoszeniem się zwierzyny. Dlatego też w baaardzo wielu przypadkach o dobrym zdjęciu decydują ułamki sekund. No może nie do końca ułamki sekund, ale jedno poruszenie, jeden niewłaściwy ruch powoduję ucieczkę ptaka, sarny, daniela czy innego zwierza. Może to wydawać się to dziwne a jednocześnie śmieszne, ale z drugiej strony jeśli na wyprawę wstaje się o godzinie trzeciej nad ranem i czatuje w jednym miejscu w kompletnym bezruchu przez którąś godzinie z rzędu to zepsucie takiej fotki może zepsuć humor na baardzo długi czas. Warto zauważyć, że fotografowanie sportów ekstremalnych to także dobry sposób na wzbogacenie swojego portfolio. Każdy, kto fotografować lubi i jest to jego pasją powinien tego spróbować. o ile robienie zdjęć z KIT'owym obiektywem 18-55mm jest całkiem przyjemne to manewrowanie z dwukilowym samyangiem doskonale poprawia wytrzymałość dłoni wodzącej", czyli tej która zajmuje się obsługą obiektywu. Może określenie to nie do końca jest trafne, ale w praktyce takie zabawy bardzo pomagają w późniejszym fotografowaniu przyrody, a pewna ręka w wielu sytuacjach to skarb. A dla tych, którzy z aparatem do czynienia mają okazjonalnie to dobry sposób na wzmocnienie mięśni:) Pół żartem, pół serio przekazuje Wam całą "mądrość" jaką posiadam. A mówiąc całkiem poważnie zachęcam każdego z Was to spróbowania się w tego rodzaju fotografii. Skoki spadochronowe, freestyle motocross, pokaz karate czy jazda konna to wyśmienite okazje do wykonania kilku nieszablonowych fotek i popisania się swoimi zmysłami koordynacji, równowagi i wyczuciem czasu. Zdjęcia w moim albumie są pozbierane z różnych wydarzeń, które odbyły się w ciągu minionych dwóch lat. Mam nadzieję, że zachęcą Was do treningu i podjęcia wyzwania, tak wyzwania, ponieważ przy tym trochę "napracować" się trzeba. Dziękuje Wam i do następnego napisania. 3majcie się!





sobota, 22 listopada 2014

A sesji coraz więcej - wzbogacamy portfolio

Witajcie! Długi czas do Was nie pisałem, ale teraz to się zmieni. Ostatnio wprawdzie nie mam czasu na dłuższe wyprawy z aparatem i sięgam po niego zazwyczaj tylko po to aby zrobić nim kilka zdjęć, jednak fotografii, którymi chciałbym się z Wami podzielić nadal czeka sporo.Wyjątkiem od reguł są zdjęcia, które możecie zobaczyć pod tym wpisem. Jak wiecie sesje fotograficzne nie są moją specjalnością. Może nie unikam ich jak ognia, ale nie lubie ich za bardzo. (Czasem mam wrażenie, że z wzajemnością :)) Nigdy nie zastanawiałem się nad tego typu zdjęciami. Sesje portretowe i inne tego typu eventy były raczej odskocznią i odmianą od tego, czym zajmuje się normalnie. Nie ukrywam, że zazwyczaj nie mam pomysłu jak zaaranżować takową sesję ii muszę długo myśleć nad tym jaki efekt chciałbym uzyskać. Moja kreatywność w tym aspekcie jest praktycznie żadna i pewnie dlatego zdjęcia powstałe na nich są przeciętne, baaardzo przeciętne. Ostatnio jednak kolejny raz dałem się namówić na zrobienie kilku portretówek. Jak to zwykle bywa pomysłów zero, a sesja już niedłuugo. Hmm tym razem jakoś wspólnymi siłami z moją modelką wymyśliłem coś ciekawego. Śmiechu było co niemiara, a i efekty nie były oklepane, no może nie do końca. W każdym razie mi się spodobało. Dodatkowo na zdjęciach pojawił się nieoczekiwany "gość", który nie do końca pomagał w fotografowaniu. Bałem się tylko o aparat, ale to już inna kwestia. Oczywiście nie obyło się bez wpadek, ale te w moim przypadku zdarzają się bardzo często i już się do nich przyzwyczaiłem. Niestety tym razem, incydent który miał miejsce nie do końca został przeze mnie zignorowany. Coraz częściej zawodzę się na moim soniaku. Jest mi trochę smutno z tego, bo choć aparat traktowany jest przez ogrom profesjonalistów jako zabawka to dla mnie okazał się być poczciwym i przede wszystkim użytecznym sprzętem..Nie mniej jednak tym razem bardzo mnie zaskoczył, ponieważ po godzinie pracy aparatu padła mi bateria... Pomyślicie sobie "głupi nie naładował akumulatorka to tak się stało". No i właśnie nie, muszę tutaj zaznaczyć, że bateria została naładowana na "maksa" i nie miał prawa zrobić takiego numeru. Tłumaczyć można to  jedynie bardzo niską temperaturą powietrza, no ale nawet przy około 4 stopniach nie powinno stać się tak jak się stało. Całe wydarzenie dało mi trochę do myślenia. Zastanawiam się czy inwestować jeszcze w Sony, czy przepękać do zakupu nowego aparatu, o którego kupnie poważnie myślę już od pewnego czasu. Hmm.. czas pokaże jak rozwiąże ten problem. Na dzień dzisiejszy wiem tylko tyle, że w przypadku drugiej opcji czeka mnie zmiana systemu, na którym będę pracował. Nazwy firmy nie zdradzę, ale wydaje mi się, że już Wam o niej wspominałem. Także śledźcie bloga, czytajcie wpisy, a także komentujcie, udostępniajcie i piszcie do mnie. Na każdego maila z radością odpowiem, a każda nadesłana do mnie wiadomość będzie niesamowitym motorem napędowym i zachętą do coraz bardziej intensywnego życia z blogiem. Trzymajcie się! To tyle jeśli chodzi o ten wpis. Tytuł sugerował nieco inną tematykę, ale w trakcie pisania wyszło tak, jak wyszło. Mam nadzieję, że i ten temat który poruszyłem okazał się interesującym i z chęcią przeczytaliście go do końca. Zapraszam do obejrzenia zdjęć z ostatniej sesji zdjęciowej. Efekt? Mnie zaskoczył. Niby nic specjalnego, a jednak dla kogoś kto portrety robi okazjonalnie jest oki. Nawiązując do tematu notki, zdjęcia na pewno trafią do PF. Dzięki, miłego wieczoru. Cześć!

P.S. Niedawno na blogowym liczniku wytskoczyła magiczna liczba dwóch tysięcy odwiedzin. To bardzo miłe, wiedzieć, że nie pisze się tego wszystkiego bez celu. Przy okazji tysiąca nie było okazji się nad tym zastanowić ale kolejny pułap bardzo cieszy. Jest to też dla mnie mały sukces i niesamowita zachęta do dalnego działania. Dla uważnych czytelników mam dobrą wiadomość. Postanowiłem ogłosić konkurs. Tak, konkurs. Nie oznacza to jednak, że osoby, które są na blogu pierwszy raz nie mają szans na wygraną. Aby wziąć udział w konkursie należy odpowiedzieć na dwa pytania i wysłać zrobione przez Was zdjęcie, tego co najbardziej lubicie fotografować. Odpowiedzi na pytania, które brzmią: Co najbardziej podoba Ci się na moim blogu? Czy Twoim zdaniem fotografia może być pasją i jednocześnie dobrym sposobem na zarobienie pieniędzy.? wysyłajcie wraz ze zdjęciem na maila Adrian_staskiewicz@poczta.onet.pl. Pięć najlepszych zgłoszeń zostanie opublikowanych na głównej stronie bloga. Na maile czekam do 5 grudnia 2014 roku. Wyniki ogłoszę dzień później jako prezent mikołajkowy dla Was!