Menu

wtorek, 21 października 2014

Odlotów czas...

Witajcie! Ostatnio na blogu nie pojawiają się nowe posty. Niestety częściowo spowodowane jest to brakiem/ uszkodzeniem mojej lustrzanki... Pech tak chciał, że w moim aparacie padła lampa i teraz trudno jest robić zdjęcia, szczególnie w te pochmurne dni, których coraz więcej nam przybywa... Ale do rzeczy. Wprawdzie jesień już w pełni, a pięknych kolorowych liści na drzewach coraz mniej to ja nadal mam pełną głowę pomysłów, które koniecznie chciałbym zrealizować. Ostatnio jednak, tak jak już wspominałem, zadanie mam utrudnione, nie zmienia to faktu, że szybko będę starał się nadrobić stracony czas... Hmm, może nie jest on do końca stracony, ponieważ cały czas mozolnie pracuję nad swoim portfolio, ale to już inny temat. Wracając do głównego wątku... Złote liście ciekawa aura i piękne mgliste poranki to doskonała sceneria na sesje zdjęciową, zdjęcia krajobrazów, ale także ciekawy sposób na ukazanie życia.. zwierząt. Niestety ptactwo już odleciało i ciężko jest coś "dopaść". Jednak ja w poście postanowiłem niejako nawiązać do końca września, kiedy to czaple, bociany i inne większe ptaki jeszcze grupowały się i dopiero szykowały się do odlotu. To właśnie wtedy wybrałem się na długo wyczekiwany wypad na obszar NATURA 2000. Moje szczęście, tradycyjnie, nie dopisało i od samego świtu na rozległych łąkach pojawiła się gęsta mgła. To z jednej strony bardzo utrudniło mi robienie zdjęć, no bo jak ukazać coś wyraźnie, w intensywnych barwach, skoro cały krajobraz przysłonięty jest olbrzymią ilością drobnych kropli wody? Z drugiej strony, taka sytuacja pomogła mi podejść do czapli nieco bliżej, niż w normalnych warunkach. Cały czas jednak musiałem uważnie obserwować zachowanie całego stada, ponieważ delikatne zaniepokojenie jednego osobnika natychmiast ostrzegało pozostałą część niezwykle czujnych ptaków.  Muszę przyznać, że bardzo namęczyłem się, podczas tego wyjazdu. Zwykle robienie zdjęć jest dla mnie na tyle miłym sposobem na aktywne spędzenie wolnego czasu, że zmęczenie w ogóle mi nie przeszkadza. Tym razem ciągłe zmiany kierunku marszu, próby podczołgania się do czapli i czatowanie w pokrytej rosą trawie dały mi się we znaki. Spędziłem tam ok. pięciu godzin i czułem, że nie dałbym rady kontynuować fotografowania. Do domu wróciłem z kilkoma udanymi zdjęciami i ogromnym bagażem doświadczenia. Ta wyprawa uświadomiła mi, że aby wykonać dobre zdjęcia należy wcześniej sprawdzić.. prognozę pogody. Ten wyjazd sprawił, że jestem nieco mądrzejszy jeśli chodzi o planowanie takiego wypadu. Teraz wiem, że odpowiednie przygotowanie to połowa sukcesu. Pierwszym, istotnym elementem jest wybór miejsca- czatowni, które pozwoli znaleźć się w jak najlepszym położeniu do wykonania zdjęcia lub specjalny ubiór. Na ogromnych, płaskich połaciach sam strój moro niestety nie wystarcza i trzeba wyposażyć się w coś na wzór kombinezonu maskującego dla snajpera (wspominałem już Wam o tym kilka postów wcześniej) Drugą rzeczą, na którą warto zwrócić uwagę, to coś do jedzenia i picia. To na prawdę sprawia, że robiąc zdjęcia przez pół dnia czujemy się bardziej komfortowo. Ostatnie element to czas. Warto już wcześniej przyczaić się na zwierzynę, zanim ta wyjdzie na żer. Próba wejścia "na teren", który tętni życiem najczęściej kończy się porażką. W skrócie to tyle, jeśli chodzi o nowe doświadczenia. Kolejne wyjazdy sprawiają, że coraz bardziej wtajemniczam się w fotografię przyrodniczą. A Wy jak radzicie sobie w takich sytuacjach? Piszcie! Chętnie opublikuję Wasze wrażenia i relacje z "łowów". Do następnego napisania. 3majcie się! Cześć!




sobota, 4 października 2014

Nocne zdjęcia też ciekawe...

Witajcie, post miał pojawić się już jakiś czas temu, ale wyszło tak, że dodaje go dopiero teraz. Od dawna nie publikowałem nowych filmów i niestety obawiam się, że przez najbliższy czas to się nie zmieni. Kompletnie nie mam pomysłów na to co i gdzie nagrać. Nie chce ciągle pokazywać Wam tego samego, a ostatnimi czasy do głowy nie wpadł mi żaden wyróżniający się i ciekawy pomysł. Hmm.. ptaki już praktycznie są nieuchwytne, nie ma ich lub gromadzą się na otartych przestrzeniach, na których trudno jest podejść na tyle blisko, żeby zrobić dobre zdjęcia. wspominałem już o moim ostatnim filmie i wszyscy Ci, którzy go obejrzeli z pewnością wiedząc co sugeruje tytuł posta. Macie rację, zdjęcia, które wtedy zrobiłem okazały się nad wyraz ciekawe i przede wszystkim nieszablonowe. Sam początkowo zdziwiłem się, że w ogóle coś z tego wyszło, a tu proszę taka miła niespodzianka :) Wystarczyła latarka z białym, tzw. zimnym światłem (najlepiej LED'owa bo długo świeci i pobiera mało energii), żeby ze zwykłych "chwastów" uzyskać coś niesamowicie odmiennego. Chociaż na pomysł wpadłem zupełnie przypadkiem i zdjęcia zacząłem robić na "spontanie" to efekty zaskoczyły mnie na tyle, że postanowiłem spróbować swoich sił po raz kolejny, ale to dopiero wiosną... Na razie pokażę Wam to co udało mi się zrobić podczas kręcenie ostatniego odcinka programu. Jak na pierwszy raz jest dobrze, ale niestety duża część zdjęć okazała się nieostra, niedoświetlona lub wręcz prześwietlona. Nie przejmuję się tym bo wiem, że stawiam w tym swoje pierwsze kroki, ale gdzieś w  głowie cały czas myślę o tym, aby doskonalić się w tej dziedzinie, bo jest bardzo ciekawa. To tyle jeśli chodzi o tą notkę. Dzisiaj wpadnę tutaj jeszcze raz, aby opisać Wam mój nie do końca udany wypad na obszar natura 2000 i "polowanie" na czaple. Na razie żegnam się z Wami i życzę miłego weekendu. Do następnego napisania. Cześć!