Menu

czwartek, 31 lipca 2014

Nad morzem nie tylko Bałtyk...


No hej! Jakiś czas na blogu nie pojawiały się wpisy. Nie było to spowodowane tym, że mi się nie chciało. Jest wręcz przeciwnie:) Ostatnio mam coraz to większą ochotę napisać do Was, a to wszystko przez to, że zyskuję kolejnych czytelników. Dzisiejszy post będzie w całości poświęcony mojemu ostatniemu wypadowi. Jak nie trudno się domyślić byłem nad morzem. Będziecie zdziwieni ale, nad Bałtykiem jest wiele fascynujących, godnych uwiecznienia rzeczy. Z takiego założenia wyszedłem, dlatego w obiektywie mojej lustrzanki znalazły się nie tylko morski fale, statki czy kolokwialnie mówiąc oklepany zachód słońca. Spacerując po świnoujskiej(?) promenadzie natrafiłem na wspaniale wymyśloną fontannę. Niby nic specjalnego, ale zdjęcia wyszły bardzo ciekawe.Byłem też w Międzyzdrojach, a jak Międzyzdroje to molo, na molu mnóstwo kłódek, więc dla mnie kolejne ciekawe pomysły na zdjęcia. Ale to nie wszystko. Woliński PN to kolejna okazja do zrobienia kilku zdjęć. Może nie są one specjalnie efektywne, ale jestem z nich zadowolone. Od razu uprzedzam, że tym razem zdjęcia nie są "surowe". Co to znaczy w moim przypadku? Nic poza delikatną zmianą kontrastu. Mówię to ponieważ żadne z wcześniejszych zdjęć dodanych pod postami nie były w ogóle obrabiane w jakimkolwiek programie graficznym. Tym razem postanowiłem się jednak trochę pobawić darmowym GIMP'em oraz trialową wersją Panorama Maker i zrobiłem także kilka panoram :) Tyle pisania. "Niech przemówią do Was zdjęcia"
P.S. pamiętacie mój ostatni wpis? Tak, ten o sesjach. No więc zgodziłem się i jutro będę próbował swoich sił w nowej roli. Jak mi się uda dogadać z osobami, które poprosiły mnie o fotki to obiecuję, że podzielę się owocami mojej pracy. Trzymajcie kciuki i do następnego razu! Miłego oglądania.












czwartek, 24 lipca 2014

Nowe wyprawy - nowe doświadczenia, czyli odmiana od przyrodniczych wojaży

Hej! Zaskoczył Was tytuł tego posta? Jest on dla Was niejasny? Cy może nie spodziewaliście się, że poza zdjęciami przyrodniczymi potrafię fotografować coś jeszcze? No właśnie... Sam nie wiem czy umiem robić zdjęcia "poza przyrodniczych" obiektów ;) Wiem, wiem czytając te głupoty, które tu wypisałem zapewne zastanawiacie się czy przypadkiem upadłem na głowę. Zapewniam Was, że nie, a to o czym będzie dzisiejszy post to dla mnie faktycznie nowa, odmienna sytuacja. Ale od początku... Ostatnio fotografuję coraz więcej i nie tylko ja to zauważyłem. Moi bliscy, znajomi i sąsiedzi coraz częściej widzą mnie z aparatem w rękach. Bardzo cieszy mnie fakt, że wielu z nich to docenia. W związku z tym kilka osób zaproponowało mi żebym zrobił dla nich małą sesję zdjęciową. Jest to dla mnie coś, czego wcześniej nigdy nie robiłem. Nie zajmowałem się fotografowaniem osób, a ta sytuacja to dla mnie skok na głęboką wodę. Zostałem poproszony o wykonanie "kilku" zdjęć kilkuletnim dzieciom. To jeszcze jest do przyjęcia; ) Myślę, że nawet mam już jakiś pomysł na takie zdjęcia. Jednak to nie jest jedyna propozycja... kolejne zadanie ma polegać na przeprowadzeniu sesji ciążowej. Uwierzcie takiego zadania bym się nie spodziewał. Nie dość, że kompletnie nie mam wizji jak miałoby to wyglądać, to jeszcze nie znam osób, którym miałbym takowe zdjęcia wykonać. Poza tym jedna z moich znajomych pół żartem, pół serio stwierdziła, że chętnie zostałaby moją modelką, żeby później móc obejrzeć swoje zdjęcia na blogu ;) Podsumowując, sam nie wiem czy podjąć się tego wyzwania. Z jednej strony boję się, że nie podołam, że zdjęcia wyjdą całkowicie nieudane, z drugiej nowe doświadczenia, odmienna sytuacja zachęcają do sprawdzenia swoich umiejętności... Tylko pojawia się kolejny problem. Tutaj nie trzeba chyba mówić o co chodzi, bo każdy wie. Tak, zostaję jeszcze kwestia pieniędzy. Jest to dla mnie totalnie trudna sytuacja, bo głupio mi brać pieniądze od kogoś, zwłaszcza, że nie wiem jak mi pójdzie. Myślę, że przez kolejne kilka dni sytuacja zostanie rozwiązana i zadecyduję co zrobić. Oczywiście, podzielę się z Wami moją decyzją. Na razie to tyle jeśli chodzi o główny wątek wpisu. Nie chcę rozpisywać się bardziej ponieważ i tak dodam kolejne posty. (dwa następne najprawdopodobniej pojawią się jeszcze dzisiaj, ale nie obiecuję) Swoją drogą nie chciałbym dodawać posta bez jakiegokolwiek zdjęcia więc niedługo dodam jakąś grafikę. Na razie to tyle. #majcie się no i trzymajcie kciuki ;)

niedziela, 20 lipca 2014

Nowy dzień, nowe doświadczenia

Witajcie ;) właściwie wczoraj dosyć solidnie się rozpisałem, ale jeden post to zdecydowanie za mało jak na tyle wrażeń. Zresztą dodałem go jeszcze przed zrobieniem kolejnych fotek ;) Tak więc jak już wspominałem praktycznie cały wczorajszy dzień spędziłem z aparatem w ręku. Nie zdarza się to zbyt często, ale lubię robić zdjęcia i poza ogromnym upałem nic mi nie przeszkadzało. Jak już wiecie rano wybrałem się na "łowy", a gdy wróciłem dodałem nowego posta. Niedługo później pojechałem na Dni Ponieca, na których miałem okazję wypróbować swoich sił w fotografowaniu pokazu skoków spadochronowych i walki rycerzy. Było ciekawie. O ile ze sportami typu Extreme miałem już wcześniej do czynienia (robiłem zdjęcia na pokazie freestyle motocross) to z fotografowaniem jeźdźców i ich ciekawych sztuczek na koniach skonfrontowałem się pierwszy raz. Jak już wspominałem było to dla mnie zupełnie nowe doświadczenie i jestem zadowolony, że coś mi się udało zrobić. Może zdjęcia rewelacyjne nie są, ale mi się podobają. Oczywiście tego dnia nie to było moim największym wyzwaniem. Wieczorem wybrałem się na koncert Ani Wyszkoni. Zdjęcia tego typy robiłem już kilka razy, jednak ten dzień był inny niż zwykle. Fakt, że cały dzień aparat był przy mnie sprawił, że postanowiłem robić zdjęcia na "manualu". Sam ustawiałem parametry aparatu. Dobierałem odpowiednie ISO, przysłonę i czas naświetlania. Ostrość zostawiłem na AF-ie, ponieważ nie udało mi się wejść przed samą scenę a manewrowanie aparatem wśród bawiących się ludzi utrudniało zadanie. Nie oznacza to, że nie próbowałem. Jasne, starałem się i zrobiłem kilka ciekawych fotek. Aa.. właśnie moją dodatkową motywacją była możliwość opublikowania kilku moich zdjęć w lokalny serwisie informacyjnym. może nie jest to jakieś wielkie wyzwanie, ale na początek umieszczenie moich zdjęć w niezależnym i często odwiedzanym serwisie internetowym stało się dla mnie dobrym motywatorem. To tyle. Poniżej wrzucam Wam kilka fotek z wczoraj. Mam nadzieję, że się spodobają. Piszcie koniecznie ;) Do następnego napisania, może jeszcze dzisiaj. Hej!







sobota, 19 lipca 2014

Przybyłem, zobaczyłem i... zapłakałem

Hej! Witajcie po tygodniowej przerwie. Niedawno dostałem informacje, że niedaleko mojej ostatnio upodobanej ambony można znaleźć bobry. Nie zastanawiając się długo postanowiłem to sprawdzić. Niestety, jak wiadomo, bobry raczej nie pokazują się w ciągu dnia, a żeby je "upolować" trzeba czekać na nie już wcześnie rano, najlepiej przed brzaskiem. Mimo wszystko następnego dnia ruszyłem na łowy z moim aparatem. Warto wspomnieć, że po raz pierwszy towarzyszyli mi moi bracia, którzy już na samym początku zapunktowali uświadamiając mnie, że ptak, którego zlekceważyłem okazał się być czaplą iwą, a nie bocianem... Tak jak się spodziewałem tego dnia z mojej wyprawy wróciłem z pustymi rękoma... No, może nie do końca, ponieważ w końcu wcześniej wspomnianą czaplę dopadłem. Udało mi się zrobić zdjęcia nie tylko jej, ale także jastrzębiowi(?) i jednemu stworzeniu, której nazwać nie potrafię bo zdjęcie jest totalnie nieostre... Wiadomo, takie moje szczęście. Ptak ten jednak nie dawał mi spokoju i w minioną sobotę wstałem o 5, aby o godzinie 6 być na miejscu i dowiedzieć się, kim jest tajemnicze stworzenie ze zdjęcia :) Jednak to co zobaczyłem już na samym początku bardzo mnie zaskoczyło. Gdy tylko dotarłem na miejsce przywitał mnie charakterystyczny pisk znajomego mi jastrzębia. Uznałem to za dobry znak i w optymistycznym nastroju wyruszyłem w dalszą część wędrówki. Nieco później nie zauważyłem czapli, która poderwała się do lotu kilka metrów przede mną. Zresztą towarzyszyła mi ona prze cały wypad, ale do zdjęć pozować nie chciała. Na domiar złego mój główny cel wyprawy nie pojawił się ani na moment... Bobrów też nie było... znalazłem za to gniazdo ptaka ze zdjęcia i ... małe pisklęta. Były jednak  na tyle zwinne i szybkie, że nie sposób było im zrobić zdjęcie. Dodatkowo świetnie nurkowały i ukrywały się w szuwarach. Trzeba jednak przyznać, że wyglądały ciekawie - małe czarne kulki :) Zostawiłem je i ruszyłem dalej. Niestety idąc wytyczoną przez siebie trasą nie widziałem nic interesującego. Dopiero droga powrotna okazała się tego dnia bardzo ekscytująca. Kierując się w kierunku ambony napotkałem coś, początkowo przypominającego bociana. Jednak tym razem nie dałem się zmylić! To była czapla, ale nie byle jaka, bo biała! Tak, biała! W Polsce jest bardzo rzadko widywana. Jednego roku naliczono rekordowo 28 par tego gatunku, a teraz stała kilkaset metrów ode mnie. W prawdzie rewelacyjnego zdjęcia nie udało mi się zrobić, bo czaple z natury są bardzo czujne i płochliwe, ale jakąś fotkę mam! To wydarzenie definitywnie zakończyło moją udaną wyprawę. Poza tym byłem cały przemoczony od chodzenia w gęstej bujnej i mokrej od porannej rosy trawie. Znacie mnie jednak i wiecie, że nie dałem się tak szybko wymanewrować. No właśnie. Dlatego, aby przekonać się co za stworzenie spotkałem podczas pierwszej wyprawy (mowa o tajemniczym ptaku)dzisiaj wstałem już o 4 i przed godziną piątą byłem na miejscu. Niestety to co zobaczyłem, całkowicie zniechęciło mnie do kontynuowania wyprawy. przez tydzień nieobecności rów przy którym zbierały się liczne ptaki został dokładnie oczyszczony. Wycięto trzciny, wybrano muł i zniszczono naturalne siedliska moich "znajomych". Nie poddałem się jednak i postanowiłem poszukać tego co po nich zostało. Idąc tym samym szlakiem co zawsze odkrywałem coraz to nowe "zniszczone miejsca". W miarę postępu mojej wyprawy załamywałem się coraz bardziej. Zdewastowane zostały nawet zbudowane przez bobry żeremie. Fakt, że wstanie o godzinę wcześniej niż poprzednio umożliwiło mi zobaczenie bobra, ale niestety tylko zobaczenie, bo zdjęcia nie zrobiłem, następnie pokazała się czapla, ale nie sama bo z towarzyszem/ towarzyszką, całą wyprawę umilał znajomy mi już jastrząb, a na poprawę humoru podpiegły do mnie dwa zające, które w ogóle nie zwracając na mnie uwagi swobodnie biegały sobie po łące, którą akurat wracałem. Mimo wszystko tych trzech wypraw nie mogę zaliczyć do w pełni udanych, a fakt to stało się z moim nowym miejscem do fotografowania zupełnie psuje mi nastrój. Mam nadzieję, że u Was sytuacja ma się znacznie lepiej:) To tyle na dzisiaj. Sami zobaczcie co udało mi się "wydrzeć" naturze. Zachęcam do komentowania i pisania do mnie. Pozdrawiam Was gorąco i życzę udanych "łowów". Hej!















czwartek, 10 lipca 2014

Sprawdzian umiejętności w konkursie im. Włodzimierza Puchalskiego

Hej wszystkim! Ostatnio w internecie można znaleźć wiele stron poświęconych różnym konkursom fotograficznym skierowanych dla profesjonalistów, ale także amatorów. To oraz chęć sprawdzenia swoich zdolności sprawiły, że postanowiłem zgłosić się do jednego z takich konkursów. XIX edycja konkursu im. Włodzimierza Puchalskiego organizowana przez miesięcznik Łowiec Polski to doskonały konkurs aby rywalizować z innymi fotografami. Co roku zdjęcia można wysyłać w trzech kategoriach: piękno, ruch i sceny myśliwskie.Zgłoszenie jest darmowe a wyniki zostają ogłoszone w czerwcowym lub lipcowym wydaniu miesięcznika. W każdej kategorii można wysłać maksymalnie pięć fotek co daje nam większe pole do popisu. Ja na konkurs zgłosiłem się pierwszy raz, mimo tego że nie udało mi się zająć żadnego z czołowych miejsc już wiem, że będę próbował swoich sił w przyszłorocznej edycji. O konkursie piszę dopiero teraz, ponieważ zgodnie z regulaminem zgłoszone zdjęcia nie mogły być wcześniej publikowane. Taka krótka notka nt. konkursu. Oczywiście dodaje link do regulaminu i wrzucam moje konkursowe fotki. Miłego oglądania i do napisania. Cześć!

Najważniejsze to nie tracić nadziei

Hej! Witajcie po mojej chwilowej nieobecności ;) Zapewne zauważyliście już, że wczoraj dodałem na bloga krótki post dotyczący rozpoczęcia mojego bardziej intensywnego, jeśli chodzi o fotografowanie, okresu. Wprawdzie najlepszy czas na robienie zdjęć przedstawiających wszystko co związane z naturą, przyrodą już minął (mowa oczywiście o wiośnie, podczas której przyroda budzi się do życia i tym samym ułatwia nam zrobienie wielu ciekawych zdjęć) Z kolei do jesieni jeszcze daleko, więc jak na razie nici z fotografowania ogromnych stad rożnego rodzaju ptactwa odlatujących gdzieś daleko po to, aby wrócić do nas na początku kolejnego roku. Nie oznacza to jednak, że nie ma niczego, co mogłoby zwrócić naszą uwagę! Sam wprawdzie fotografuje przez cały rok, ale z racji tego, że chodzę do szkoły mój czas nie pozwala mi na bardzo częste sięganie po aparat i ruszanie w długie wyprawy. Podczas roku szkolnego robię to sporadycznie, ale staram się zawsze chociaż chwilkę czasu zagospodarować na fotografowanie. Teraz są wakacje, czyli, jak ja to nazwałem, "intensywny okres fotografowania". Tak, właśnie teraz mogę częściej niż zwykle złapać za lustrzankę i ruszyć na "bezkrwawe łowy". Niestety lato nie jest okresem, podczas którego łatwo napotkać coś godnego uwagi. Oczywiście, żeby zdjęcie dobrze się prezentowało nie musi ukazywać, okazałego samca głuszca, czy innego zagrożonego wyginięciem gatunku. Ważne, aby zdjęcie było interesujące i zrobione w ciekawy, niekanonowy sposób. Wracając do tematu posta... Jak już wspomniałem lato długi czas było uważane przeze mnie za swego rodzaju sezon ogórkowy w fotografii przyrodniczej. Tak wcale nie jest! Warto czasem poświęcić trochę więcej wolnego czasu i przyczaić się, poczekać gdzieś na łące,w wybudowanej przez nas czatowni, czy w innym ciekawym miejscu, na moment w którym z cienistego lasu wyłoni się sylwetka dostojnego rogacza, czy usiądzie obok nas jakiś mały, zadziorny słowik. Najważniejsze to nie tracić nadziei. Sam się o tym przekonałem. Wiele razy z moich wypraw wracałem z pustymi rękoma. Zdarzały się jednak takie dni, które od samego początku mogły wydawać się na kolejne nieudane próby a w rzeczywistości były owocnymi momentami spędzonymi samotnie z aparatem. Poniżej prezentuję kilka zdjęć z mojej "zbiorówki", czyli fotografii nieprzypiętych do żadnego wpisu. Mam nadzieję, że Wam się spodobają i jednocześnie poprą moją tezę o byciu cierpliwym i pełnym nadziei. większość ze zdjęć powstała właśnie wtedy, kiedy już miałem się pakować i wracać do domu... Jak zawsze zachęcam Was do udostępniania, komentowania i kontaktowania się ze mną. Odsyłam Was także do innych zakładek bloga. To tyle. Miłego okglądania!



środa, 9 lipca 2014

Wyprawy na łowy czas zacząć...

Witajcie! Wakacje w pełni, pogoda również dopisuje, dlatego coraz częściej wybieram się na dłuższe wycieczki z aparatem. Ostatnio znalazłem dla siebie nowe, ciekawe miejsce, w którym lubię przesiadywać i czekać na pojawiające się co jakiś czas zwierzęta. W tym miejscu bez nadmiernego ingerowania w naturalne siedliska wielu ptaków mogę zrobić im wiele ciekawych zdjęć. Staram się ich nie płoszyć, chociaż jest to bardzo trudne. Każdorazowa próba podejścia bliżej powoduje natychmiastowe poderwanie się do lotu całego stada. Jest to swego rodzaju zabawa w "kotka i myszkę", ale z racji tego, że jestem ambitny i staram się uparcie dążyć do celu nie poddaje się. Niestety jak na razie czajki, bo to o nich mowa, okazują się sprytniejsze ode mnie i za każdym razem uciekają. Na szczęście czajki to nie jedyne ptaki w mojej okolicy, dlatego nie narzekam na brak obiektów do fotografowania. Poniżej przedstawiam kilka zdjęć z mojego ostatniego wypadu. Miłego oglądania! i do następnego razu :) Aha, zapomniałem powiedzieć Wam o nowych widget'ach na blogu. Myślę, że wiecie o które dodatkowe opcje chodzi. Są to oczywiście: mój status GG oraz okno umożliwiające napisanie do mnie przez osoby nieposiadające własnego konta na GG. To tyle. 3majcie się!